Home > Nauka > Hiszpańskie zakupy

Hiszpańskie zakupy

Uczymy się hiszpańskiego, odwiedzamy ten słoneczny kraj zarówno po to, aby oddawać się leniwemu wypoczynkowi, aktywnie przemierzać jego najpiękniejsze regiony, jak i szlifować umiejętność posługiwania się językiem hiszpańskim. Jesteśmy, chcąc nie chcąc, społeczeństwem mocno nastawionym na konsumpcjonizm. Krótko mówiąc: uwielbiamy robić zakupy! Nawet jeśli nie jesteśmy fanami tej czynności, to jesteśmy na nią skazani.

W kontekście nauki języka obcego, a szczególnie hiszpańskiego, kiedy to jesteśmy za granicą warto chodzić na zakupy. Owoce, warzywa, opakowania ze zdjęciami zawartości, napisy, podpisy – to wszystko sprzyja kojarzeniu słów z obrazem – a większość z nas jest przecież wzrokowcami i w ten sposób najłatwiej zapamiętujemy słówka. Słuchowcy maja natomiast okazję do „osłuchania” się z językiem i słowami, które w supermarkecie często zawężają się do tematyki zakupowej, dzięki czemu często słyszane łatwiej pozostają w pamięci.

Wyruszamy na zakupy! (¡Vamos a la compra!)

Ale zanim wyjdziemy z domu upewnijmy się, że poza kartą płatniczą (tarjeta de crédito), mamy ze sobą dowód tożsamości (documento nacional de identidad – DNI). To, co rzadko zdarza się w Polsce jest dość często praktykowane w Hiszpanii, a przynajmniej w tzw. sieciówkach odzieżowych. Otóż płacąc kartą musimy pokazać dowód na to, że jesteśmy jej właścicielami. Wszyscy Hiszpanie stojąc w kolejce do kasy dzierżą w ręce kartę i dowód, które automatycznie bez uprzedniej prośby pokazują sprzedawcy.

Zachowaniem, które nas Polaków może wprowadzić w zakłopotanie, zdziwienie a nawet nerwowe przeglądanie się w sklepowych szybach w celu sprawdzenia czy wszystko z nami w porządku, jest dobrowolne przepuszczanie osób w kolejkach do kasy (caja). W Hiszpanii dość często zdarza się, że nawet osoba w leciwym wieku stojąca przed młodą osobą, która ma mniejszą ilość produktów do skasowania, uśmiechnie się i przepuści ją w kolejce… w końcu starszym osobom nigdzie się nie spieszy. Dlaczego więc blokować osobę, która musiałaby czekać w kolejce (esperar en la cola) z 2 produktami (dos productos) za kimś, kto ma pełen koszyk zakupów? Wyobrażacie sobie taką sytuację w polskim supermarkecie (supermercado)?

Hiszpanie to naród, który ceni sobie wygodę i zamiast narzekać, szuka rozwiązań. Świadczyć o tym może np. dostępność produktów, niekoniecznie wysoko przetworzonych, lecz przygotowanych do przetwarzania tak, aby skrócić czas przyrządzania posiłku np. krojona cebula (cebolla picada) lub obrane ziemniaki (patatas peladas). Jak uniknąć męczącego dźwigania zakupów ze sklepu do domu? Wystarczy wziąć ze sobą materiałowy wózek zakupowy na kółkach, który w Polsce kojarzy się z nieodłącznym atrybutem starszych pań, a w Hiszpanii jest używany przez osoby w każdym wieku. W tym przypadku liczy się ilość zakupów, a nie wiek. Co więcej wózki takie można znaleźć w designerskich sklepach odzieżowych gdyż nadruki, tkaniny, kolory nie odbiegają od trendów najnowszych kolekcji modowych.

Co zrobić kiedy przy kasie okazało się, że kupiliśmy więcej niż planowaliśmy i nie zabraliśmy ze sobą wózeczka na zakupy? Wystarczy zostawić niewielką kaucję kasjerce, zapakować zakupy do wózka sklepowego (carro supermercado) i zawieźć je do domu. Wózek można oddać w następny dzień.

Na koniec – chyba najważniejsze – godziny i dni otwarcia sklepów. Hiszpanie cenią sobie czas wolny i czas odpoczynku. W związku z tym trzeba zapomnieć o polskich nawykach i być świadomym tego, że jeśli w niedzielę o północy przypomnimy sobie, że nie mamy mleka na poranną kawę.. to jest już za późno. Sklepy i supermarkety otwarte są zazwyczaj do godz 22 i nie ma instytucji zwanej ‘całodobowym’. Również w niedzielę, zrobienie zakupów  jest raczej niewykonalne – nawet części sklepowe na stacjach benzynowych są zamknięte. Jeśli chodzi o wyroby tytoniowe, są one dostępne tylko w specjalnych sklepach z artykułami tytoniowymi (tienda de tabaco). Oczywiście jeśli trochę się postaramy, to w największych miastach znajdziemy dłużej otwarte supermarkety, jednak nie są one tak powszechne jak w Polsce.

 Alternatywą dla zamkniętych „zwykłych” sklepów i supermarketów są dłużej otwarte sklepy prowadzone przez imigrantów z Chin (tzw. el Chino). Znajdziemy w nich prawie wszystko lub względnie zadowalające nas odpowiedniki tego, czego szukamy. „Prohibicję’ alkoholową można również obejść, kupując alkohol od ulicznych nielegalnych sprzedawców, o zwykle orientalnej urodzie. Wyciągają oni towar z ulicznych studzienek i sprzedają z dość znaczną przebitką cenową.

Sklepy zamknięte są również w czasie sjesty – tak jak wszystkie urzędy i banki. W bankach zdarza się, że „pani zajmująca się przelewami” pracuje tylko w określonych godzinach lub dniach. Cechą wspólną wszystkich powyższych zachowań czy zasad jest to, że Hiszpanie w każdej sytuacji zachowują spokój … no chyba, że trafiamy na rebajas, czyli wyprzedaże. Wtedy zaczyna się hiszpańskie zakupowe szaleństwo.

Artykuł powstał przy współpracy firmy Sprachcaffe, która zajmuje się m.in kursami hiszpańskiego w Hiszpanii (Cursos de español en España) w Barcelonie, Maladze, Madrycie i na Majorce. Słoneczne wakacje i kurs hiszpańskiego jednocześnie – España le espera 😉

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on Pinterest

Skomentuj przez Facebooka

comments

, ,

Komentarze:2

Odpowiedz
  1. Odpowiedz Kaśka Mireniak 13/01/08

    Taki kursik języka w Hiszpanii to fajna sprawa…Ja od 5 lat uczę się w Poznaniu na kursach i niby coś tam już umiem ale nie jest to to co bym chciała jeszcze…

  2. Odpowiedz Marek 12/12/02

    Si SI;-)
    Najbardziej podoba mi się jednak ten luz w Hiszpanii i w sklepach – nikt się nie spieszy jak u nas!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

TOP
Przejdź do paska narzędzi